Czasem idziesz do sklepu, żeby kupić jakiś ubiór- innym taki, co ktoś inny tym razem wymyślił, a nie ty sama. Tyle tam dobra, tyle piękności, ciekawych krojów, bogatych printów… świecą, machają, wołają… cholera, że też nie wpadłam na to -szkoda, że nie moje to kroje, szkoda, że pomysły nie moje…
Aż któregoś dnia pięknego, pośród tych „wyrzutów sumienia” bezpodstawnych, że się człowiek nie potknął o pomysł i nie wpadł na niego, niechcący zupełnie spostrzegasz w lustrze, wśród tych wszystkich ubiorów przecudnych, że to co masz na sobie leży jakoś lepiej od reszty… Jakiś tak jest Ci w tym dobrze… tu odsłania, tam zasłania- dokładnie tak, jak być powinno..
Po cholerę było tak daleko do sklepu jeździć, żeby to stwierdzić- nie wiem… zupełnie jakby lustra w domu nie było, a jak wiecie jest, całkiem spore.
Może czasem jak się miejsce zmieni i spojrzy z daleka, z pozycji innego człowieka , to więcej zobaczyć można i się „zachwycić” tym swoim?
I nie jest to chwalipięctwo wcale, że takie super turbo RUUDEowe ubrania (choć są, nic nie poradzę), tylko spostrzeżenie i notatka dla samej siebie, żeby nie zapomnieć i zapamiętać, że często nie warto szczęścia na zewnątrz szukać i to się nie tylko tego szycia mojego i rzeczy tyczy.
Tak się wydaje, że wszędzie lepiej jakoś, ładniej i ciekawiej…
Dlatego-podkreślam- zapamiętać należy i nie zapomnieć- i to szczęście w końcu znaleźć w sobie- tam gdzie jesteśmy, z ludźmi, których „mamy”, w tym co robimy… nawet jak czasem leżymy i nic nie robimy, to i tak doceniać należy to wszystko- leżeć czasem też musimy.
Wiec tego sobie i Wam dziś życzę dziewczyny! Szczęście jest w nas, trzeba je dostrzec i trzymać mocno!!! Doceńmy w końcu to co mamy, kim jesteśmy, i bezgranicznie, i zawsze wierzmy w siebie i swoje siły!!