Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Jak ja nie cierpię czekać..

siedzieć trzeba dalej i czekać i już…

Jak ja nie cierpię czekać..

Wiz nie ma, testów nie ma, a i tak się postarać trzeba i cierpliwością wykazać sporą, żeby wyjechać trochę dalej niż dowód osobiście sięga.

Najpierw musisz się zebrać w sobie i dobrowolnie wybrać do urzędu jakiegoś- do byle jakiego w sumie możesz, ale wiadomo ten najbliżej domu wybierasz, żeby nie jeździć za dużo (duży błąd).

Docierasz na miejsce, pobierasz numerek (jak będziesz miał szczęście i starczy dla ciebie) i się zaczyna sprawdzanie przez czas niewiadomy Twojej cierpliwości, odporności na stres i na głupotę.

Siedzisz, czekasz, coś tam w rubryczki wpisujesz o sobie, choć wszystko w kompie już jest napisane, wiec po co nie wiem, może dla zabicia czasu po prostu.

Siedzisz i czekasz...

Co chwila dzwonek słyszysz i nerwy są duże, czy to już Twoja, czy nie Twoja kolej, zdążysz dziś, czy nie zdążysz- nikt tego nie wie - siedzieć trzeba dalej, i czekać, i już.

Żeby stresów mało było zdjęcie mieć musisz ze sobą, zazwyczaj chwilę wcześniej zrobione, miało być ładne- wyszło jak zwykle i w sumie nie znam nikogo (dajcie znać jak znacie) kto by dobrze wyszedł na zdjęciu, na którym się w przód gapisz tak bez wyrazu, bez połowy uśmiechu nawet, za to z brwiami koniecznie na wierzchu, uszami też na wierzchu czasami- jak z kryminału.

I teraz pomyśl-zrobiony na bóstwo lecisz gdzieś sobie na wycieczkę (nie żeby się stroić specjalnie, tak masz z natury po prostu i ze szczęścia piękniejesz, że wycieczka Cię czeka) , patrzy pan na Ciebie, na zdjęcie, znów na Ciebie i tak kilka razu , ty ukradkiem rozmazujesz już makijaż , przylizujesz włosy, ucho pokazujesz i głupią minę robisz, pokerfejs jak na focie taki, żeby cię rozpoznał tylko, przepuścił i na osobistą nie zaprosił przypadkiem…

Ale to zaraz- się rozmarzyłam trochę, że już gdzieś lecę daleko🙈, wróćmy do  urzędu- siedzisz i czekasz przecież jeszcze. Pół godziny mija, godzina i wreszcie jest - jak w totolotku- nareszcie wylosowali Twój numerek.

Teraz już z górki myślisz sobie - jeden palec, drugi palec, nos, ucho- odciski wszelakie, coś tam pani klika, zaznacza, do kasy wysyła- opłacasz, wracasz i masz już z głowy! …prawie

Wciąż Jednak z górki nie jest wcale- czekać znowu trzeba (w domowym zaciszu), aż ktoś to wszystko sprawdzi raz jeszcze, do kompa wklepie (znowu ??) i wydrukuje. Później gdzieś to trzymają pewnie- odleżeć musi swoje, żeby za szybko nie było i w końcu wyczekany, nowiusieńki dokument czeka na Ciebie „do odbioru”.

I tu się historia zaczyna od nowa…

Bilecików do okienka brak, kolejka jak 10 lat temu: „kto ostatni?”, „ja za tym panem” , „za mną pani jeszcze jedna, „acha, dobrze, to ja będę za panią”, „a pani po odbiór, czy złożyć wniosek ? Bo to jest inna kolejka”, „A! to jak po odbiór,to wszyscy czekamy, wiec jeszcze jest Pan i tamta pani…”

Numerków brak, Pani w okienku też brak - przerwa obiadowa lekko się przedłuża, żeby tylko paszportów braku nie było, bo już serio więcej nie dasz rady tu przyjść przecież i przez to wszystko przechodzić od nowa..

Dobrze, że więcej jest obsługi i to przeszkolonej świetnie do tego wszystkiego urzędowego- wiedzą jak nie przyspieszyć przypadkiem niczego; wiedzą, że nic nie wiedzą, a jak wiedzą to i tak nie powiedzą, wiec po prostu siedzą. Z kolejki „po odbiór”, co trwa 2 minuty zrobili kolejkę na 2h stania (wow) i… czekania 😅 Zagryzasz zęby, czekasz i patrzysz z podziwem, bo trzeba przyznać, że doskonali są w swej robocie.

I jeszcze tam stoisz, a już żałujesz i łezka się w oku pojawia nieśmiało, że za 10 lat tam wrócisz dopiero i będziesz znów w nieskończoność siedzieć i czekać, i z przyjemnością największą tych specjalistów specjalnych przy pracy podziwiać 😍

#cantwait

#RUUDEstory

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz