Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Budapeszt Filmowy

Nie samymi światełkami i grzanym winem Budapeszt żyje...

  • dodano: 21-12-2022
Budapeszt Filmowy

Nie samymi światełkami i grzanym winem Budapeszt żyje, chociaż są to już dość poważne argumenty, żeby odwiedzić go zimą. Jest jeszcze jeden dość mocny argument- wanny z ciepłą wodą, zwane termami.

Basenów zimą nie lubię, w szczególności tych z chlorem, czepkiem i zimną wodą, co trzeba pływać w tą i tamtą, żeby Ci szczęki nie dzwoniły na głos, ale takie źródełko ciepłe na świeżym powietrzu w środku zimy to sama przyjemność. Najlepiej jeszcze jak śnieżek leży obok i słońce świeci, a ty sobie po prostu chillujesz, grzejesz tyłek i pyszczek na słońcu.

Jak Ci się siedzenie znudzi, to do sauny wyskoczyć możesz na chwilkę, też posiedzisz, ale gdzie indziej trochę, albo do innej wanny, a jest ich tu ze trzydzieści. Oj można się tu pomoczyć konkretnie i jeszcze zdrowszym wyjść na koniec, bo te akurat wody cudowne na kręgosłup podobno robią cuda.

I chociaż zewnętrzne baseny największe tu są i najfajniej na słońcu wśród pary, co się nad głową unosi siedzieć, to wewnętrzne komnaty z wannami zrobiły na mnie turbo wrażenie. Można powiedzieć, że mocno tu jest filmowo

- Taki psychiatryk z horroru z lat 50tych. Czad 😃

Wyobraźcie to sobie.

Białe jest tu chyba wszystko- ściany, podłogi, wanny, sufity, wszystko w kafelkach sterylne takie. Sterylne prysznice, okna dopiero przy samym suficie, i te drewniane drzwi ciężkie takie, a za tymi drzwiami… aż strach pomyśleć. I ludzie tu też pasują do tego, ostrożnie w tych wannach i w ciszy siedzą; trochę chillują, trochę się snują, jak ze szpitala takiego. Nic nie mówią, bo nie przeszkadzać nie wolno, nigdzie nie patrzą, bo nie wypada. W zastaniu takim dziwacznym siedzą, jakby ich ktoś w tej wodzie zostawił kiedyś i zapomniał wrócić aż do dziś po nich… wiec siedzą i się w tą przestrzeń sterylną przed sobą gapią.

Jest coś takiego w tym miejscu co niepokoi trochę, może to te ściany białe, może to ludzkie zastanie, a może te prywatne cele, tfu przebieralnie, co jak takie jednoosobowe cele wyglądają. Rzędem stoją jedna przy drugiej z okienkiem małym, z drewna grubego i z zasuwką w drzwiach przesuwną.

Najchętniej bym się tu zgubiła i zwiedziła każdy zakamarek, każdą piwnice i kąt każdy, nie sama oczywiście, bo bym umarła ze strachu. Z daleka wiadomo (jak to w horrorze takim), że miejsce to ma swoje tajemnice i na pewno, za następnymi drzwiami coś się dzieje dziwnego, kogoś trzymają, testują, sprawdzają, gdy obok pod nosem wszyscy wypoczywają...

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz