Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Mój pierwszy raz (który to już raz ??)

Biegówki są super 

Mój pierwszy raz (który to już raz ??)

Okazuje się, że biegówki są super !!! 
Już jakiś czas temu chciałam spróbować, ale jakoś zawsze było coś „za”- za daleko, za mało śniegu, za późno, za mało wolnych weekendów, albo za-brakło motywacji…
Przeczytałam gdzieś, że szwedzkie Idrefjall to jeden z najlepszych ośrodków do nart biegowych, po pierwsze dlatego, że jest tu tych tras sporo- dla początkujących i zaawansowanych, warunki są świetne przez większość sezonu, a do tego biegniesz sobie w otoczeniu przecudnych widoków, że czasem aż trudno się na tym bieganiu skupić. Ciężko też się skupić jak Cię mijają narciarskie harpagany biegowe, czyli tacy nadludzie, którzy biegną pod górę 8 razy szybciej niż ty, a do tego nie męczą się wcale, a przynajmniej takie robią wrażenie.
Dlatego jak się tych rewelacji naczytałam, to chętnie zamieniłam deskę na dwie chude deski i okazało się, że duża frajda jest z tego doświadczenia nowego.
To, że 2 deski trzeba ogarnąć zamiast jednej, to już jest wyzwanie, zwłaszcza jak te tory się kończą czasem, albo musisz z nich wyskoczyć na chwile. Jesu, wtedy każda narta idzie gdzie chce, zupełnie ignorując co ty chcesz od niej, dobrze, że te tory ze śniegu raczej są wszędzie zazwyczaj, to jakoś idzie te narty opanować i przemieszczać się w przód zamiast w miejscu szurać. Za to kijki… to jest wyzwanie. Twór jakiś dziwny, który nie zawsze chce współpracować, zwłaszcza ten w lewej dłoni i bardziej przeszkadza niż pomaga czasem, bezczelnie włażąc pod nogi…
Extra było zrobić coś pierwszy raz w życiu i choć najlepszość tras do narciarskich biegów w Idrefjall trochę trudno mi zweryfikować, bo to pierwsze jakie widziałam i używałam, ale widoki były nieziemskie, a trasy dla początkujących były przygotowane tak, że frajdę miałam z tego dużą. Padłam tylko raz, bo się zapatrzyłam na kolejny widok idealny , czyli dużą ilość śniegu z brokatem, słońce i mijającego mnie z prędkością światła harpagana.
O, i jeszcze jedna, ważna sprawa, która jest plusem ogromnym napewno- Ludzi było naprawdę mało, co sprzyjało bezstresowemu robieniu czegoś pierwszy raz w życiu i na pewno nie ostatni.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz