Nigdy nie przypuszczałam ze będę mieszkać w szafie. Nie żeby to było coś złego, szafy w sumie lubię. Można tam schować dużo dobrego , można też później dużo dobrego znaleźć niechcący, generalnie szafy są fajne, im większe, z większą zawartością, tym fajniejsze. Czasem w ogóle nie wiadomo co się znajduje w środku, a później niespodziewanie się okazuje, że jest tam dosłownie wszystko, choć niekoniecznie na Ciebie pasuje, ale to już inna historia .
W takim Nowym Jorku np szaf jest bardzo dużo. Mam na myśli te do spania „szafy” (tylko taka nazwa mi do głowy przychodzi), w których, coś tam się mieści, najczęściej pare osób, telewizor, łóżka, pół nocnej szafki, ale na pewno nie zwyczajna szafa.
Są tu „szafy” mniejsze i większe, na jedną lub kilka osób. Tylko nie wyobrażacie sobie jakiejś wypasionej szafy. Zwykła szafka jedno lub kilkuosobowa, taka powiedzmy pod telewizor. Oczywiście wyjątek jest jak masz kasy dużo, albo właśnie sprzedałeś mieszkanie i totalnie nie wiesz co z gotówką zrobić, wtedy możesz wynająć sobie większą „szafę” , takiego PAXa ze szwedzkiej sieciówki, z przesuwnymi drzwiami i wszystkimi systememami i sobie tu z tydzień pomieszkać. W innym wypadku wybierasz raczej coś mniejszego- delikatnie mówiąc - przytulnego. Nawet 4 osobowy pokój tu jest zdecydowanie taką zapchaną szafą w korytarzu z niewielką ilością wolnego miejsca na coś nowego. Mieścisz się ty i 3 osoby do tego, najlepiej w poziomie, bez zbytniego przemieszczania się po przestrzeniach wspólnych (czyt. między łóżkami), a już na pewno nie wszyscy na raz.
Co jakiś czas wypada otworzyć walizkę, a jak wspomniałam szafy nie ma w „sypialnej szafie”, dlatego żeby to zrobić logistyka potrzebna jest wyższych lotów . Najpierw wyjazd walizką na przedpokój- czyli do tego miejsca przed łazienką w rozmiarach mniej więcej leżącej, otwartej walizki. Upewnić się tylko trzeba, że nikt nie będzie miał w tym czasie potrzeby wejścia lub wyjścia do aneksu łazienkowego, bo to się na pewno przy otwartej walizce nie uda. Następnie otwierasz walizkę i później kolejno: przeszukanie, próba odnalezienia właściwego przedmiotu, wydobycie, próba ponownego upychania przedmiotów, zamknięcie i wyjechanie z przedpokoju na inny, rownie niewielki, ale mniej przejściowy fragment szafy (tzn pokoju), gdzie może stać, aż do kolejnej potrzeby otwarcia. Jak się nauczysz, to nawet można się przyzwyczaić, a logistyka przestaje być wyzwaniem.
Czasem masz też przeszklone drzwi w szafie (czytaj okno) z widokiem na miasto,jeśli masz szczęście lub na ścianę budynku obok, jeśli szczęścia masz mniej.
A co, jeśli chciałbyś mieć własna szafę? A owszem, jest taka możliwość. Wtedy model szafy jeszcze mniejszy wybierasz , kompaktowy taki i na pewno bez szyb. Czyli ty i łóżko w tej szafie się mieści i przestrzeń podłogowa powinna być taka do tego (to kluczowe), że możesz walizkę na niej rozłożyć na stałe, bo wtedy zdecydowanie łatwiej znaleźć cokolwiek. Jak Ci się na podłodze walizka nie mieści , to już turbo słabo, bo wtedy, w celu otwarcia trzeba wyjechać na wspólny przedpokój lub targać na łóżko walizkę i tam otwierać, zamykać i targać na dół z powrotem.
W takiej szafie „jednodrzwiowej” o prywatnym aneksie łazienkowym też zapomnij, jest wspólna łazienka dla wielu szaf.
Pamiętaj jeszcze, że jeśli wybierasz szafę kapsulową/jednoosobową, powinna mieć ona taką przestrzeń ,że jak już walizkę otworzysz na stałe na tej podłodze, to żebyś jeszcze ty się zmieścił obok tej walizki (przynajmniej stopami) i miał jak wyjść/wejść do tej szafy, bo to, jeśli chcesz trochę pozwiedzać miasto, może okazać się kluczowe.
I choć szafy mogą się wydawać straszne, to wcale nie są. Plus w takich szafach mieszkalnych jest taki, że nie musisz się wypakowywać z walizki, a później pakować z powrotem. Wiesz też gdzie jest wszystko, bo leży na kupie (w walizce), a jak coś zostawisz w drugiej części pokoju to iść nie trzeba daleko, wystarczy wyciągnąć rękę i sobie to wziąć po prostu. No i oczywiście, to do zwiedzania dość ważne- nie siedzisz w domu, tylko się szlajasz po mieście, bo kto by chciał w szafie cały dzień siedzieć, szczególnie w tej małej, bez okien szafce pod zlew lub telewizor.