Niby światowo tak żyjemy sobie, a nic o świecie nie wiemy czasem. Rezerwacja samochodu w NYC potrzebna, no to hops dzwonię. Przemiły pan, od razu się dogadaliśmy, tzn zaraz po tym jak wytężylam mózg na wszystkie strony, żeby jego nowojorski akcent zrozumieć, że auto duże potrzebne. Kiedyś wezmę, kiedyś oddam, gdzie jadę, daleko, niedaleko, że gotowe będzie czekać jutro o poranku. Bez fotelików, bez dzieci, bez zwierząt, tylko auto z podstawowym wyposażeniem. Czy potwierdzam? Oczywiście!
I tu pan mi mówi na to: numer karty poproszę. A ja na to: jak numer karty ?? Ja nie podam. Pan: trzeba podać.
Ja: ja nie podam.
Pan: trzeba podać
Ja: przez telefon ??
Pan: przez telefon, trzeba podac
Ja: ja nie podam
Pan: bez karty nie zrobimy rezerwacji
Ja: proszę pana. Ja jestem z Polski. U nas tak się przez telefon nie podaje. To przecież niebezpieczne. Ktoś może wykraść, podkraść, zapłacić za coś, konto wyczyścić. Ja naprawdę taki kawał drogi tu przyjechałam i naprawdę potrzebuje jutro tego samochodu i przyjadę na pewno po to auto jutro z samego rana, bo przecież muszę jechać tam gdzie mam jechać, nie mogę nie jechać, bo przyjechałam naprawdę z daleka, więc proszę mi tej karty nie wymagać ode mnie, bo jestem z Polski i nie podam i już.
Co się gość uśmiał, to nie muszę wam mówić , tez się uśmiałam w sumie, bo wyszło zupełnie na Polaka wieśniaka, ale who cares , najważniejsze ze zadziałało! Auto o poranku czekało, bez podawania numeru karty przez telefon 😜