Większość nie uwierzy, ale w USA wszystko jest większe. Kraj cały większy, różnorodność większa ludzi i krajobrazów. Jak okiem sięgnąć przestrzenie większe. Jak chcesz gdzieś dojechać to jedziesz i jedziesz i dojechać nie możesz, bo wszystko daleko, chociaż sie na wyciągnięcie kończyny wydaje, to ostro się można w odległościach pomylić. Ciągle przed siebie drogi prowadzą, ciągle jakoś prosto i wszędzie nic wielkie wkoło. I jeszcze po drodze te góry ogromne, co oszukują najbardziej. Wyrasta taka przed Tobą, niby niedaleko, a to jednak hen daleko jest kuźwa, a ty tak jedziesz i jedziesz i się wydaje, że już, a tu klops- szybko nie dojedziesz.
Samochody są większe, ciężarówki największe, drogi szersze, dłuższe i większe. Autostrady też wielkie, dla wielkich wielu samochodów. 3 pasy, 5 pasow, 4 pasy.. pola, pustkowia, plantacje, rozjazdy, przejazdy, wiadukty, zjazdy… zgubić się łatwo w ogromie wszystkiego. Jedziesz i jedziesz, dojechać nie możesz.
Sklepy ogromne i w nich wszystko większe.
Mleko w baniakach, słodycze w wielopakach, chleb super wielki, co koło chleba nie leżał w sumie. Dobrze, że w Polsce nie był, bo by kompleksów dostał wielkich. Słodki, puchaty, dziurawo- dmuchany, huchro takie, że szynki z pomidorem udźwignąć nie może. Zapada się, ugina, aż w końcu spada wszystko z niego- chleba tego puchatego- na talerz też większy na szczęście, bo by się to wszystko co spadło na mniejszym nie zmieściło. Obiad też jakiś większy. Pół zwierzaka w folie na półce czeka spakowane, majonez w słoiku 3kg do zwierza, przypraw 2 worki i sosu galon. Wszystko już prawie ugotowane, żebyś sie męczyć nie musiał. Do piekarnika/mikrofali/patelni wrzucasz i gotowe- wielkie danie obiadowe. Na deser ciastka giganty, albo lody 5 kilo, cola do tego w dzbanku ze słomką i chipsy w wiaderku, wróć, w wiadrze ogrodowym, zwyczajnym takim plastikowym.
Ludzie są więksi, wiec więcej im trzeba.
Więcej się w USA je , więcej pije, jeździ więcej, chce się więcej. Więcej bogatych, więcej bezdomnych. Więcej tu wolno, no chyba, że czegoś nie wolno, to lepiej nie próbować wcale. Więcej się zarabia, więcej się wydaje, tylko mi się wydaje, że czasami więcej wcale szczęścia nie daje.