Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

W koło to samo…

W koło to samo…

Koło podbiegunowe wyznaczone jest przez równoleżnik o szerokości geograficznej 66°33’N.

Powyżej tej granicy zaczyna się obszar zwany Arktyką. Koło podbiegunowe północne przekraczałam już kilka razy, podczas wypraw na ryby do Norwegi, łażenia po Lofotach, oglądania tęczy w porcie w Tromso, „polowania” na wieloryby,  poszukiwania zorzy, wypraw do bajecznej Finlandii, czy niezapomnianego rejsu na Spitsbergen, czyli hen hen i jeszcze wyżej. Wtedy do bieguna miałam najbliżej z najbliżej , czyli tylko odrobinę , bo na 78°06’N wylądowałam, tzn dopłynęłam, a raczej zostałam łodziom doplynieta. To tu, na Lofotach właśnie pierwszy raz odważyłam się wziąć plecak, namiot i 2 konserwy i ruszyć na samotną (pierwszą ever) wycieczkę.

Czy mi wystarczy wycieczek w tą i z powrotem przez to polarne koło ? Zdecydowanie nie !!!

Nie wiem dlaczego, ale kocham tą północ i wracać tam kocham, i będę wracać nieustająco i jeszcze czasem Was na wycieczkę w tamtą stronę będę namawiać. Choć wiatr w oczy wieje, zimno jest czasem mocno, pada momentami, ciemno albo jasno jest non stop (zależy od pory roku), to jest tu coś niesamowitego. W tych krajobrazach, w tej przestrzeni, czystości, surowości.. w tej przyrodzie i ludziach (znikomych).

I choć normalnie raczej gorąco lubna jestem, to tu naprawdę rześkość powietrza mi nie przeszkadza, ani przejrzystość, ani mróz smyrający po nosie. Lubie to skrzypienie śniegu pod nogami, spacery po zamarzniętych jeziorach, spanie w namiocie tu lubię i chodzenie po górach też nawet polubiłam.

Dlatego wrócę na pewno, tą granicę przekraczać, zawsze tęsknię za tym wszystkim zanim jeszcze zacznę do domu wracać.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz