Zawsze jesteśmy sami. Możemy mieć dzieci, żony, kochanków, masę przyjaciół i ogrom znajomych, ale i tak jesteśmy tylko my. Wcześniej, czy później, przychodzi taki moment, że na chwilę lub na dłużej znajdziemy się sami ze soba w przysłowiowych czterech ścianach. I nie piszę tego w żadnych czarnych barwach, nikogo nie chce straszyć, takie po prostu jest życie. Bycie samemu też jest super, choć na początku trudno w to sobie choćby wyobrazić.
Bycie samemu zawsze kojarzy nam się z samotnością, której z całych sił próbujemy uniknąć. Spędzamy czas z innymi ludźmi, wyjeżdżamy na kolejny wyjazd, gapimy się w telefon, komputer, czy telewizor lub też stosujemy inne, sobie tylko Tobie znane „ucieczki”, a wszystko po to, żeby przez chwilę nie być samemu, bo wtedy nie ma odwrotu, trzeba stanąć twarzą w twarz z samym sobą, ze swoimi lękami, obawami i własnymi wadami.
Zazwyczaj tak skutecznie od bycia samemu uciekamy, że nie zdajemy sobie nawet sprawy, że tak naprawdę w życiu jesteśmy tylko my sami. Problem zaczyna się kiedy już zadzwoniliśmy do wszystkich, do których można było zadzwonić, napisaliśmy masę wiadomości i nic, tel milczy. Samotność zaczyna doskwierać kiedy nie mamy z kim na wyjazd jechać, no obiad pójść, do kina, na rower, albo zwyczajnie nie mamy z kim na kanapie posiedzieć. Często w takich momentach pozostanie samemu w swoim towarzystwie zaczyna nas przerażać. Dopada nas samotność, beznadziejność i lęk przed „nieznanym” życiem w pojedynkę, a przecież dobrze by było, czuć się dobrze w tym swoim samodzielnym istnieniu, bez przymusowej obecności innych ludzi, spotkań i telefonów.
Taki stan fajnego bycia samemu nazywam samościa i jest on zupełnym przeciwieństwem samotności. W samości, choć sam jesteś, to samotny nie jesteś na pewno, masz doskonałe towarzystwo- masz siebie. Samość to stan kiedy sam ze soba się nie nudzisz, nie czujesz się samotnie, umiesz sobie znaleźć zajęcie, umiesz też nic nie robić, a nawet potrzebujesz tego czasu w samości, żeby miło egzystować. Po prostu lubisz spędzać czas sam ze soba, bo uwierz mi, naprawdę nie trzeba się ze sobą nudzić. Ale tej samości trzeba się nauczyć, potrzeba czasu, żeby siebie i swoje towarzystwo polubić, potrzeba czasu by nie być uzależnionym od obecności innych ludzi.
I nie da się tego zrobić na zawołanie, potrzeba tych chwil w samotności, które najpierw bolą i doskwierają nieznośnie, sprawiają, że powroty do domu to najmniej przyjemna część dnia i codzienne robisz wszystko, żeby jak najbardziej opóźnić ten moment. Znajdujesz sobie dziwne zajęcia, rozpraszacze, żeby tylko przetrwać wieczór, nie zostać samemu ze swoimi myślami i lekami, żeby zasnąć jak najszybciej, przetrwać do rana i znów wyjść do ludzi.
Ale jak już sam siebie polubisz, poznasz się lepiej, nie będziesz uzależniony od innych, to nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych. I nie zrozum mnie źle, nie mówię, że masz się odciąć od ludzi, masz się po prostu sam z sobą w samotności dobrze czuć i nie nudzić. Możesz wtedy sam mieszkać, sam wyjeżdżać, spędzać czas jak chcesz i z kim chcesz lub zupełnie samemu i nie potrzebujesz nikogo żeby być szczęśliwym, spełnionym i zadowolonym. Nikt nie warunkuje Twojej szczęśliwości, a ty możesz szczęśliwie żyć w samości.