Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Podróż bez planu

Każda podróż to plan. Nawet ta bez planu.

Podróż bez planu


Każda podróż to plan. Nawet ta niezaplanowana wycieczka i pozornie bez schematu, to też jakiś pomysł, tylko po prostu bardziej chaotyczny i spontaniczny. To po prostu jest plan, żeby planu nie było.
Podczas podróży raczej planuje, sprawdzam, czytam, poznaje miejsce zanim jeszcze się tam pojawię. Lubie wiedzieć gdzie jadę, jakie panują tam zwyczaje i jakie miejsca warto odwiedzić. Nie wynika to wyłącznie z chęci bycia najmądrzejszą w pokoju ;) , ani próby odwiedzenia wszystkich najważniejszych miejsc, bo zawsze coś na kolejną wizytę lubię sobie zostawić, żeby z ciekawskością kiedyś tam wrócić. Wynika to raczej z niechęci przeoczenia czegoś. Jak ja bym sobie nie darowała gdyby się okazało, że wystarczyło kawałek dalej pojechać, zakręcić dopiero za, a nie przed zakrętem, żeby coś odkryć niesamowitego, lokalnego, choć niekoniecznie tak bardzo znanego, że piszą o tym w każdym przewodniku.

Dlatego zawsze w planie, zwłaszcza w tym „bez planu” zostawiam sobie przestrzeń na “szlajactwo” klasyczne, czyli łażenie lub jeżdżenie bez konkretów. Idę wtedy tam gdzie mnie noga prawa na zmianę z lewą poniesie, skręcam tam gdzie podpowiada mi intuicja, żeby choć trochę się „zgubić”, wtopić w odwiedzane miejsce, zobaczyć jak żyją miejscowi, sprawdzić co się stanie i kogo spotkam jak się trochę od zaplanowanej drogi oddalę. I zazwyczaj taki plan bez planu wychodzi doskonale.

Potrzeba tylko odrobiny odwagi, zaufania sobie i wygodnych butów, żeby się odważyć i iść gdzie Cię poniesie.
Dlatego przy każdym planowaniu zostawcie sobie miejsce na spontaniczne szlajactwo, a zobaczycie o ile więcej tego nowego miejsca zobaczycie i doświadczycie.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz