Jest takie miejsce, z którego widać cały manhattański świat i okolice. Summit One Vanderbilt. Czwarty najwyższy budynek na Manhattanie, usytuowany w Midtown East, przy 42 ulicy, między 3 i 4 aleją, w sąsiedztwie takich sław jak Grand Central, Chrysler Building, mojego ulubionego Bryant Parku, czy biblioteki publicznej.
Na tle tych wszystkich słynnych, klasycznych nowojorskich sąsiadów jego nowoczesna, przeszklona bryła z zewnątrz nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Za to zupełnie inaczej było w środku, bo trzeba przyznać, że od środka zachwyca.
Po pierwsze zachwyca szklanymi podłogami i wszechobecnymi lustrami, które sprawiają, że przestajesz wierzyć w to co widzisz. Zastanawiasz się, czy ludzie nad i pod Tobą naprawdę chodzą po suficie, czy to co widzisz, to ich kolejne odbicie. Tak powstają ruchome obrazy, które nie mają końca. Stąpają po tafli bez dna, są jakby zawieszeni w przestrzeni gdzieś między kolejnymi szklanymi ścianami i podłogami.
Po drugie Summit zachwyca ogromnymi, przeszklonymi oknami od podłogi, aż po sufit. Można w sumie powiedzieć, że zachwyca szklanymi ścianami z doskonałym widokiem na cały Manhattan. Można stąd spojrzeć w każdą stronę świata, bez wyjątku, a widok z 91, 92 i 93 piętra na betonowy, gęsto zabudowany kawałek ziemi usytuowany między Hudson i East River naprawdę robi wrażenie.
Po trzecie i dla mnie najważniejsze, zachwyca sąsiedztwem. Adres pod jakim stoi Summit zapewnia doskonały widok, i to z niewielkiej odległości, na amerykańskie klasyki, czyli akurat to, co w NYC lubię najbardziej.
I choć moim ulubionym tarasem widokowym nadal jest Empire State Building, to Summit One Vanderbilt wpisuje na listę wartych polecenia i ponownego odwiedzenia. Sprawdzę to sobie następnym razem, zachód słońca musi tu być naprawdę magiczny.
__________
#solotripgirl #solotrip #travelblog #blog #ruudegirl #newyork #nyc #summitonevanderbilt #summitov #manhattan