Dziś bez jakiegokolwiek liczenia wiadomo, że jest dzień 3 mojego pobytu na Senji.
Dlaczego ?
Dlatego, że jak to dnia 3 wszystko jest pod górę. Tzn wczoraj w sumie było pod górę, dziś to są zwyczajne, życiowe przeszkody.
Zacznijmy od tego, że ruszyłam z mojego miejsca postojowego w dalszą podróż dookoła wyspy, a okazało się, że dookoła się zdecydowanie nie da, da się na prom wsiąść, żeby jechać dalej (na ląd stały) albo trzeba zawrócić ..
W takim razie mama zmiana planu, przy okazji tylko sprawdzę co jest na końcu tego krańca Senji i zawracam, ale najpierw wizyta w toalecie☝️.
Toaleta jest przydrożna, sama sobie stoi, elegancka, niezbyt używana, super czysta, bo prawie nikt na ten koniec świata nie jeździ, no a jak ktoś już jeździ to raczej ma kampera z prywatną toaletą.
Wchodzę, korzystam i wychodzę, i … wyjść nie mogę!!!
Zatrzasnęłam się jak nic!! Zamknięcie antywłamaniowe (na haczyk) odblokowane, ale to z zewnątrz trzyma i wyjść nie daje!! Jest panika, bo mam traumę po tym jak kiedyś zatrzasnęłam się w toalecie na Mazurach w środku nocy wbrew jakiejkolwiek logice.
Szarpie, krzyczę, kopie w drzwi, zastanawiam się ile trzeba mieć siły żeby wyjąć drzwi z zawiasów, ale toaleta nowa, pancerna, betonowo- drewniana, mówię wam nie do sforsowania. Bosze ciekawe kiedy i czy w ogóle kiedykolwiek ktoś tu przyjedzie??
Powiedzenie „czekać do usranej śmierci” nagle nabiera nowego znaczenia..
Do tego jeszcze nie wzięłam telefonu, choć i tak zastanawiam się czy telefon pod 112 to w takiej sytuacji dobre rozwiązanie? I co bym im powiedziała ? Że jestem nie wiem gdzie, na którymś końcu wyspy w toalecie zamknięta i wyjść nie mogę.. trochę siara…
Szarpie dalej. Przez szparę w drzwiach widzę aut kilka co tylko przejeżdżają nieświadome dramatu, który rozgrywa się tuż obok za zamkniętymi drzwiami i nagle, niechcący totalnie i dość niezdarnie napierając z całej siły na te drzwi pancerne- opieram się o klamkę i drzwi się otwierają..
Jak za dotknięciem magicznej różdżki zmów jestem wolnym człowiekiem.
Jesuuu!!!! Kto na Boga robi klamkę w miejskiej toalecie!! Przecież wiadomo, że jak jest pancerny haczyk, to on wystarczy i nie trzeba dodatkowych zabezpieczeń robić takich jak klamka na przykład!!
Jakie to szczęście, w sumie, że nie miałam ze sobą telefonu i nie mogłam zadzwonić nigdzie, bo serio bym głupot jakiś narobiła, a najprędzej głupka z siebie. Myślę że wtedy bezsprzecznie miejsce to nazwane zostałoby moim imieniem 😅