Wyobraź sobie ciszę o poranku, delikatny szum strumienia, widok gór za oknem… do tego zapach tak intensywny i barwny, że masz wrażenie, że ktoś rozlał gdzieś wkoło najpiękniejszy olejek zapachowy jaki tylko możesz sobie wyobrazić. To mieszanka kory świerków, gorącego lata, wysuszonej na słońcu ziemi, mokrego mchu, górskiego strumienia, kwiecistej łąki i delikatnego, ciepłego wiatru, który wszystkie te zapachy miesza i łączy w doskonałą całość.
Nawet teraz, kiedy to piszę, czuję ten zapach, choć nadal brakuje mi właściwych słów, żeby go opisać… Tak pachnie tu las, miasteczka, ziemia i górskie szlaki. Z takim zapachem zasypiasz i budzisz się każdego dnia. Zmienia się za to scenografia, którą za oknem „domu” przygotowała dla Ciebie natura.
Zawsze gdzieś w okolicy jest woda, są Skaliste Góry i oba te widoki są nie do podrobienia. Błękit jezior i strumieni zawstydza kolorem nawet najbłękitniejsze niebo, a ogrom gór sprawia, że na moment przestajesz oddychać. Zachwyca Cie ich wielkość i mnogość szczytów, gdzie jeden potężniejszy jest od drugiego, jakby prześcigały się w swojej wielkości.
Z każdą kolejną górą pojawia się następna i tak ciągną się w nieskończoność przez dziesiątki kilometrów, przez kolejny Park Narodowy, albo trochę mniejszy, mniej doceniany, a przez to też mniej uczęszczany, park prowincjonalny.
A każdy z tych parków kryje coś innego, choć zdarza się, że całkiem do siebie podobnego, ale najważniejsze i bezcenne jest to, że wciąż w każdym z tych miejsc kryje się coś niesamowitego.